Geoblog.pl    minirtw    Podróże    mini RTW    Tandemem, dla odmiany
Zwiń mapę
2009
29
mar

Tandemem, dla odmiany

 
Chiny
Chiny, Yangshuo
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 20426 km
 
Dzień z początku był okropny: było zimno i padało. Na szczęście jednak koło południa wyszło słońce, więc postanowiliśmy spełnić moje marzenie z dzieciństwa i wypożyczyć tandem. Rower był stary, rozklekotany i zdecydowanie przygotowany na azjatyckie, a nie europejskie gabaryty, ale nie zrażając się takimi drobnostkami, wyruszyliśmy. „Lonley Planet jako najważniejszą rzecz w Yangshuo każe zgubić się wśród epagórków i pól ryżowych. Niestety z naszą Martyną- małym Magellanem coś takiego nie wchodziło w grę- jak raz dorwała się mapy to nie spoczęła dopóki z dokładnością do kilku centymetrów określiła gdzie się aktualnie znajdujemy”
Ostatni akapit to oczywiście nie moje rozdwojenie jaźni, tylko Daniel dorwał się do klawiatury :)
Ale tak czy tak warto było przejechać się wśród zielonych pagórków, wzdłuż malowniczej rzeki, przyglądając się pracującym rolnikom. Pomimo iż przewodnik określa to miejsce jako najwspanialsze w Chinach, nie stało się ono jeszcze maszynką do wyciskania turystów. Oczywiście jest mnóstwo hoteli i biur turystycznych, ale obok toczy się normalne życie, a miejscowa ludność ciągle zajmuje się uprawą. Instynkt przetrwania ma jednak ogromną moc. Gdy zobaczyła nas pani prowadząca bawoły z pastwiska, ruszyła ku nam wartko, ciągnąc za sobą tego, którego akurat miała pod ręką i krzycząc „buffalo photo!”. Nic to jednak wobec jej sąsiada, który aby zaskarbić sobie nasze serca (i juany), zarzucił pracę w polu, dosiadł bawoła wierzchem i krocząc ku nas rączo, a dostojnie, szczerzył wszytkie cztery zęby. Wyznając jednak teorię turystyki odpowiedzialnej, czyli nie wpływania na otoczenie i zachowania ludzi, w miejscach które gościmy, zignorowaliśmy te cyrkowe popisy i czym prędzej ruszyliśmy ze zdwojoną mocą na naszym tandemie.
Dzień spędziliśmy bardzo przyjemnie, ale nie będziemy się rozwodzić nad pedałowaniem w pięknych okolicznościach przyrody- wszystko widać na zdjęciach. Uraczymy Was jednak kilkoma luźnymi spostrzeżeniami na tematy bieżące:
1. Wybierając tani hotel w Chinach, koniecznie trzeba sprawdzić miękkość łóżka, standartowo bowiem materace wykonane są tutaj z płyty pilśniowej obitej tkaniną. O fakcie tym przekonaliśmy się dość boleśnie pierwszej nocy, kiedy po raz pierwszy w życiu by móc zasnąć musieliśmy położyć na łóżko dodatkowe dmuchane materace. W gwoli ścisłości: ja spałam na materacu, a Daniel po prostu zasnął na brzuchu :)
2. Chińczycy są narodem, któremu zawdzięczamy najwięcej wynalazków na świecie. Jednym z nich, według nas niezbyt udanym, są niemowlęce spodnie bez krocza. Proceder bardzo często, niestety, przez nas obserwowany: roczne dzieci biegają tu bez pieluchy i w razie potrzeby, że tak się bez ogródek wyrażę: walą kupę prosto na chodnik!!! Przy pełnej akceptacji rodziców i przechodniów. Szczęśliwie, większość rodziców wielkodusznie podkłada coś pod delikwenta, na przykład gazetę. Natomiast co nowocześniejsi podkładają…pampersa. Chyba reklamę źle zrozumieli…
3. Jeżeli uważasz, że lubisz kuchnię chińską i nie chcesz, aby to się zmieniło, trzymaj się z dala od Chin! Po przekroczeniu granicy, z zapałem nowicjusza, udaliśmy się do knajpy na kurczaka z ryżem- potrawę, która od dwóch miesięcy służy nam za obiad, śniadanie i kolację i do tej pory zawsze była zjadliwa. Nie można powiedzieć, żeby chińskiemu kurczakowi coś brakowało, wręcz przeciwnie- było w nim wszystko: kości, skóra i mięsko, a pewnie i jakieś podroby by się znalazły. Wszystko to zostało bez przebierania poćwiartowane w równą kosteczkę, posypane jakimiś koszmarnymi, cuchnącymi przyprawami i ładne przyrumienione. To w połączeniu z faktem, że noża nie widzieliśmy od dwóch miesięcy, a teraz również zabrano nam widelec, w zamian serwując pałeczki, którymi jak na razie staramy się nie wybić sobie oka podczas konsumpcji, uczyniło wydłubanie tych niewielkich kawałeczków mięsa spośród góry odpadków niemożliwym. Po kilku minutach walki, skupiliśmy się na transporcie ryżu do ust. Obsługa knajpy miała niezły ubaw. Oczywiście jest wiele alternatyw dla kurczaka z ryżem jak na przykład grillowanie kacze łby, zasmażane kurze łapki, nadziana na patyk rybka w całości z wnętrznościami i wiele, wiele innych, których w ogóle nie jesteśmy w stanie rozpoznać. Dlatego od tygodnia naszym podstawowym pokarmem są banany. Bezpieczne, pełne wartości odżywczych, a co najważniejsze: rozpoznawalne.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
wiza do Chin
Wybierasz się tam? Będzie ci potrzebna wiza do Chin. W Geoblogu możesz ją zamówić z dostawą do domu! Zobacz cenę wizy do Chin, oferujemy najniższe stawki pośrednictwa w uzyskaniu wiz.
Zdjęcia (10)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (2)
DODAJ KOMENTARZ
tonik
tonik - 2009-03-31 19:18
Grillowane kacze łby - hehe, czyżby akcent polityczny na blogu ;)

Z innej beczki - jakie NIEZIEMSKIE ZIELONE GÓRKI!!!

Pozdr!

t :D:D:D
 
asiaileszek
asiaileszek - 2009-04-01 00:35
Danielu, prosimy Cię abyś częściej dopadał do klawiatury:-) Martynka przez wrodzoną skromność nie o wszystkim nam opowie:-)
Tandem to świetny pomysł na wycieczkę i okolica którą wybraliście nadaje się idealnie na taką formę turystyki. Zachowania tubylców dość zabawne, choć pewnie nie robili tego dla rozrywki…
a mieliście „pietra” podróżując bądź co bądź po dość bezludnej okolicy….?
Krajobrazy wyglądają deczko tajemniczo…te samotne szczyty róznią się od „naszych” masywów…ale to pewnie kwestia ich historycznego powstawnia…
Chińskie reminiscencje, szczególnie z zakresu wynalazczości dziecięcej oraz sztuki kulinarnej wywołują usmiech na twarzy. Dobrze, że oprócz rzeczy wielkich, znanych i uznanych umiecie dostrzec takie perełki i ciekawostki jak te przytoczone we wpisie.
A’ propos menu, jak najdalej od kaczych łbów, tylko banany ( bułek pewnie chwilowo nie macie), po nich się daleko i skutecznie skacze. Takiego pięknego skoku do Pekinu Wam życzymy!!! No i oczywiście udanego lądowania:-)
LAO
 
 
minirtw
Daniel Drążkiewicz i Martyna Kołodziejska
zwiedził 8% świata (16 państw)
Zasoby: 107 wpisów107 267 komentarzy267 1375 zdjęć1375 1 plik multimedialny1
 
Moje podróże
31.01.2009 - 09.08.2009