Geoblog.pl    minirtw    Podróże    mini RTW    Pustynia w Wietnamie?
Zwiń mapę
2009
17
mar

Pustynia w Wietnamie?

 
Wietnam
Wietnam, Mũi Ne
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 18374 km
 
Dzień rozpoczęliśmy niestety dość wcześnie, zastanawiając się co ze sobą począć. Okoliczności przyrody bardzo zachęcające: długa biała plaża, palemki, no i błękit wód. Ale czy zważywszy na to, że nasza wietnamska wiza kończy się za 9 dni i nie chcemy jej przedłużać, nie powinniśmy się streszczać i już dzisiaj wieczorem ruszać dalej? Stwierdziliśmy, że tak będzie najrozsądniej i postanowiliśmy udać się do biura sprzedającego bilety autokarowe znajdującego się 2 kilometry dalej. Jak? W sposób najprostszy- złapać tubylca z motocyklem i w zamian za kilka tysięcy dongów mieć podwózkę. Szczęśliwie w ramach przywilejów dla blondynki w azjatyckim kraju są takie wygody jak darmowy stop w zamian za podanie maila :) Daniel maila podawać nie musiał- wystarczyło 20000 dongów :D
W biurze podróży okazało się, że za 35 dolarów od osoby kupiliśmy autobus aż do Hanoi, czyli jeszcze jakieś 1700 km. Bilet jest tzw. open, czyli można się zatrzymać w dowolnym miejscu na trasie i np. następnego dnia wsiąść ponownie i tak nieograniczoną liczbę razy.
Zakupiwszy bilet pan próbował nam wcisnąć jeszcze wycieczkę na wydmy za „jedyne” 25 dolarów. Stwierdziliśmy, że spróbujemy dostać się tam sami, może np. po raz kolejny wynajmiemy motor. On na to, że aktualnie z racji dużej ilości wypadków, wypożyczanie obcokrajowcom motorów jest zakazane do odwołania. Mając w pamięci słowa Australijczyków, że Wietnamczycy kłamią jak z nut, byle tylko sprzedać oferowane przez nich dobro, nie do końca mu uwierzyliśmy. I rzeczywiście okazało się, że pan troszke naciągał rzeczywistość do swoich potrzeb- mieszkający w tej miejscowości Niemiec powiedział nam, że bez wietnamskiego prawa jazdy wypożyczać można jedynie skuterki do 50cc. Tak więc ruszyliśmy w poszukiwaniu mikro-skuterka, co jak się okazało nie było tylko niezwykle trudne a wręcz niemożliwe. Nie pozostało nam więc nic innego jak zaryzykować i wypożyczyc „setkę”.
Motorek okazał się calkiem sympatyczny i od poprzedniego różnił się tym, że skrzynia biegów działała. Przed nami było do przejechania 45 kilometrów w jedną stronę. Jak się okazało była to najprzyjemniejsza z dotychczasowych jazd. Szeroka, pusta droga wiodła wzdłuż szumiącego, granatowego morza, po drugiej stronie mieliśmy natomiast widok na spaloną słońcem czerwoną ziemię. Ludzi, a co najważniejsze turystów, brak. Słońce świeci, wietrzyk wieje- typowy roadtrip.
Program dnia zakładał dwa punkty: białe i czerwone wydmy- obydwie przepiękne i bardzo duże- odsyłamy do zdjęć. Te pierwsze położone są pośrodku niczego, a zaraz obok przycupnęła maleńka wioska. I ta niestety jak podobno wiele miejsc w Wietnamie żeruje na turystach. Niestety w jeszcze gorszy sposób niż w większych miastach- tu się niczego turyście nie oferuje, tylko wyciąga rękę po pieniądze, traktując go jak chodzący bankomat, a pierwsze słowa po angielsku jakie znają już nawet maleńkie dzieci to „give money”.
Przy zachodzie słońca podziwialiśmy czerwone wydmy, by później udać się w kierunku Mui Ne, w którym niestety musieliśmy jeszcze kilka godzin poczekać na autobus.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
wiza do Wietnamu
Wybierasz się tam? Będzie ci potrzebna wiza do Wietnamu. W Geoblogu możesz ją zamówić z dostawą do domu! Zobacz cenę wizy do Wietnamu, oferujemy najniższe stawki pośrednictwa w uzyskaniu wiz.
Zdjęcia (16)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (3)
DODAJ KOMENTARZ
asiaileszek
asiaileszek - 2009-03-18 23:49
Tym razem zacznę od zdjęć. Moim/naszym zdaniem to najlepsza sesja foto na blogu. Danielu – kawał dobrej roboty!!! Oczywiście bez obecności Martynki i to w sensie dobrego ducha, i muzy, i inspiracji nigdy by to nie było możliwe:-)
Krajobrazy sa powalające, ujęcia perfekcyjne, Wy na zdjęciach cudowni, wszystko zapiera dech w piersiach i wzbudza zachwyt…tylko ten szklany pucharek pozostaje niewiadomą?( przynajmniej dla mnie)
Rzeczywiście czasu coraz mniej i dobrze że ruszyliście na pólnoc. Szczególnie, że trafiliście tak uniwersalny sposób transportu. ( 1 USD/3,47) Świetny sposób na długą wycieczkę objazdową:-)
Natomiast Wasza prywatna wycieczka, nie po raz pierwszy, przebija wszystkie tzw. zorganizowane imprezy. Ma ducha podróży...Wyczuwam też, że jazda motorem sprawiła Wam wiele frajdy. Kontakt z naturą, wiatr, zapach, szum morza, czasem mucha w ustach:-)...to wszystko co czuje się trzymając nogi 10 cm nad asfaltem…tych wrażeń nie zastąpi najlepiej wyposażona fura:-) Już wiecie, co chcę powiedzieć...?
Podsumowują cały dzisiejszy zapis na blogu, niniejszym zgłaszam go do nagrody w konkursie „SUPER WPIS” albo coś w tym rodzaju…:-)
Jeśli ktoś chce tez zagłosować, zapraszamy…a dla Was szerokiej!

 
kiclaw
kiclaw - 2009-03-23 17:22
Ten pucharek to przepyszna kawa :)
 
asiaileszek
asiaileszek - 2009-03-23 17:48
Dzięki za podpowiedź Panie Piotrze:-)
Zwiedził Pan kawałek świata to i pewnie różniastych napitków popróbował:-)
Życzymy dalszych ciekawych przygód!
 
 
minirtw
Daniel Drążkiewicz i Martyna Kołodziejska
zwiedził 8% świata (16 państw)
Zasoby: 107 wpisów107 267 komentarzy267 1375 zdjęć1375 1 plik multimedialny1
 
Moje podróże
31.01.2009 - 09.08.2009