Geoblog.pl    minirtw    Podróże    mini RTW    Władca much
Zwiń mapę
2009
13
maj

Władca much

 
Australia
Australia, Uluru National Park
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 35306 km
 
Po godzinach spędzonych w samochodzie wreszcie udało nam się dotrzeć do czerwonego serca Australii. Już na wiele kilometrów przed wjazdem do parku narodowego na horyzoncie majaczyła charakterystyczna sylwetka Uluru, czy jak kto woli Ayers Rock
Ta pierwsza nazwa ma pochodzenie aborygeńskie i została przywrócona w latach osiemdziesiątych zaraz po tym jak ziemie te zostały zwrócone ich historycznym właścicielom. Wprawdzie razem ze zwrotem teren ten został wydzierżawiony państwu na park narodowy, ale dzięki tej operacji plemię Angau zyskało wpływ na politykę parku i kilka milionów dolarów rocznie.
Uluru to gigantyczny piaskowcowy monolit- jeden z największych na świecie, który położony pośrodku płaskich pustkowi wyrasta na wysokość ponad 350 metrów. To co widać to według geologów zaledwie 1/10 tego bloku skalnego- reszta ukryta jest w ziemi. Przez miliony lat erozja stopniowo odsłaniała blok, a wietrzenie ujawniło charakterystyczne czerwone zabarwienie.
Uluru to jednak nie jedyna tego typu formacja położona w ramach parku- zaledwie 40 kilometrów dalej znajduje się jego mniej sławna siostra Mt. Olga, czyli wniesienia nazwane przez europejskich badaczy od imienia wirtemberskiej królowej. Aborygeńska nazwa jest bardziej opisowa: Kata Tjuta, czyli wiele głów, co dość dobrze oddaje te 36 położonych blisko siebie wzniesień. I to właśnie je zwiedzaliśmy pierwszego dnia chodząc jednym z dwóch dostępnych szlaków zwanych drogą Doliny Wiatrów. Skały były piękne, szlak miejscami niezbyt łatwy, ale malowniczy, pogoda wymarzona: słońce i 22 stopnie. Niestety jeden szkopuł czynił tę jak i kolejną wędrówkę wokół Uluru po prostu nieznośną: muchy. W parku na jednego zwiedzającego przypada ich około 200 i zdaje się, że ich życiowym celem jest wejść do każdego z ludzkich otworów. Szczęśliwie skupiają się na tych łatwo dostępnych :) Są dosłownie wszędzie i w odróżnieniu od „naszych” much nie wystarczy pęd powietrza by je wystraszyć. Te trzeba strzepywać, ale to syzyfowa praca, gdyż już po sekundzie równie upierdliwie latają wokół ciebie.
Z racji tego, że obydwie atrakcje są dla Aborygenów święte, a dyrekcja parku nie chce całkowicie zabronić wchodzenia na Uluru, ma się do czynienia z absurdalną sytuacją: na górę wejść można, ale wszelkie możliwe znaki, plakaty i ulotki mówią tylko o tym jakie to niebezpieczne, ile osób zginęło wchodząc i jak bardzo nieciekawy jest widok z góry. Na żadnej z dostępnych w parku map nie zaznaczono miejsca, w którym wspinaczka się rozpoczyna, tak więc trzeba się dopytywać lub zgadywać. Sama trasa jest rzeczywiście wyjątkowo stroma i niebezpieczna, ale według nas jest to wina władz parku, które zamontowały jedynie połowę z koniecznych łańcuchów. Z jednej strony piszą jakie to niebezpieczne i jak Aborygeni bardzo się martwią, gdy ktoś na ich ziemi zrobi sobie krzywdę, a łańcuchów nie zamontują. Hipokryci! Trudy wspinaczki zdecydowanie się jednak opłacają: im wyżej się wspinaliśmy, tym bardziej ta niesamowita skała odkrywała przed nami swoje piękno, niewidoczne z dołu. A co najważniejsze: muchy zostały daleko w tyle!
Uluru pozostanie nam w pamięci z jeszcze jednego powodu- to właśnie na jego szczycie autorka tego bloga przyjęła oświadczyny autora tego bloga:)
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
wiza do Australii
Wybierasz się tam? Będzie ci potrzebna wiza do Australii. W Geoblogu możesz ją zamówić z dostawą do domu! Zobacz cenę wizy do Australii, oferujemy najniższe stawki pośrednictwa w uzyskaniu wiz.
Zdjęcia (28)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (15)
DODAJ KOMENTARZ
ASIA I MACIEJ
ASIA I MACIEJ - 2009-05-14 13:53
Cześć Martynko i Danielu cały czas nie możemy się na patrzeć tej Waszej cudownej podróży coraz większe wrażenia jak i widoki które zatykają wdech w piersiach :-) życzymy Wam dalszych pięknych przygód WOOOOOW ! WOOOOW ! ZARęCZYNY !!!! Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
NASZE GRATULACJEEEEEEEEEEEEEEEE !!!!!!!
 
Gosia i Adam
Gosia i Adam - 2009-05-14 17:30
Gratulacje !!!!!!!!!!!!!! - Gosia i Adam
 
Magda i Michał
Magda i Michał - 2009-05-14 19:42
Ale SUPER!!!!! Gratulujemy!!!!! Buziaki:*
 
Jola W.
Jola W. - 2009-05-14 21:02
Wiedziałam, że tak będzie. Gratuluję odważnej decyzji. SUPER!!! Pozdrawiamy was bardzo serdecznie
: )
 
asiaileszek
asiaileszek - 2009-05-15 00:11
13 maja – Uluru - czerwone serce Australii.
Czy można wymyslić lepszy scenariusz na tę historyczną chwilę?
Przyznaję, ja L, i A, i O, od rana jesteśmy w dziwnym stanie ducha…Dominuje radość i wzruszenie…
To piękny dzień. Jesteśmy szczęśliwi Waszym szczęściem i cieszymy się razem z Wami!!!
Cała Australia, a przynajmniej ta w obiektywie Daniela, pięknie rozkwitła tego dnia, pokazała swoje najpiękniejsze barwy i zdaje się radować razem z Wami. Kolor ziemi, skał, chmur i traw jest taki niecodzienny a mimo wszystko nie jest w stanie dorównać barwom Waszych szczęśliwych oczu i roześmianych twarzy…:-)
Dzisiejszy reportaż, a szczególnie jego zakończenie, jest tak wyjątkowy, że i Ayers Rock i The Olgas nie są w stanie zmusić nas do skomentowania ich wielkości i wyjątkowości, bo i tak są zaledwie pagóreczkami wobec Wielkiej Góry Uczucia, którą dziś zdobyliście…
Niech dominuje ona w tej podróży i tej kolejnej, o wiele dłuższej, która przed Wami:-)
Całujemy Was - LAO

 
Lidka
Lidka  - 2009-05-15 11:16
Zdjęcia są piękne, ale piękniejsza jest wiadomość, która obiegła cały świat. Bardzo się cieszę! Gratulacje ! Całuski z Polski. Tak trzymać.!
 
MarcinIEmi
MarcinIEmi - 2009-05-15 11:22
Kochani GRATULACJE WIELKIE!!!! Szczerze mówiąc spodziewaliśmy się, że Daniel poszukuje sprzyjającej scenerii:) Opłaciło się czekać... Ściskamy was mocno,Młodzi Narzeczeni i życzymy dalszych przygód!!!
 
Dziadek Tadeusz
Dziadek Tadeusz - 2009-05-15 13:34
W zawązku z "epokowym" i podniosłym wydarzeniem na Uluru, w oczekiwaniu na marsz Mendelsona, ślę Wam serdeczne gratulacje z najlepszymi życzeniami takich wspaniałych przeżyć oglądanych dwiema parami oczu, a także zwyczajnych dni ogrzanych ciepłem serc i rąk przez co najmniej 100 lat!
Całuję Was oboje!
Czy wyobrażacie sobie jak cieszy się babcia Danusia gdzieś w zaświatach?
Życzę dalszych równie ciekawych wrażeń z podróży i szczęśliwego powrotu do kraju.

P.S. Jest w internecie projekt ustawy o egzaminach prawniczych i aplikacjach z terminem wejścia w życie 01.01.2010r, który przewiduje dwuletnią aplikację notarialną zaczynającą się każdego roku od 1-go stycznia.
 
craniac
craniac - 2009-05-17 20:46
No cóż ja słyszę... gratulacje!
 
Ciocia Basia
Ciocia Basia - 2009-05-17 21:00
Serdeczne gratulacje i wszystkiego dobrego
życzy Wam Ciocia Basia
 
Ania (z rodzinką) i Marcin
Ania (z rodzinką) i Marcin - 2009-05-17 21:03
Autorom tego bloga serdecznie gratulujemy i życzymy dużo szczęścia:)
 
Ola i Mikolaj
Ola i Mikolaj - 2009-05-18 20:47
Pieknie:))))

Cieszymy się bardzo i bardzo ale to bardzo gratulujemy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
 
minirtw
minirtw - 2009-05-19 12:08
Bardzo serdecznie dziękujemy za gratulacje i życzenia, jakkolwiek nie rozumiemy skąd to często się pojawiające, ironiczne "no, wreszcie!" :D
 
aga z Nelson
aga z Nelson - 2009-05-20 10:56
to my tez sie dolaczamy!! i gratulujemy!!
dzis zasypalo nie tylko wyspe poludniowa ale i polnocna!! wiec mam nadzieje ze cieple rzeczy ze soba macie!! aha jezeli planujecie wynajac camper-vana na wyspie poludniowej to bedzie brrrrr nietylko w nocy;-)
 
miniek
miniek - 2009-06-06 02:01
Ładny kawałek czasu nie zaglądałem na Waszego GeoBloga i przez to biję się w pierś, że dopiero teraz mogę dodać tutaj coś od siebie, zważywszy na tak ważne wydarzenie, o którym mowa tylko w ostatnim zdaniu dziennego sprawozdania (swoją drogą - dobry sprawdzian na orientację, dla tych którzy wyrywkowo czytają tylko pojedyncze kwestie z całości ;) ).
Będę nudny i napiszę to co parę razy we wcześniejszych wpisach - zazdroszczę Wam tego położenia wśród niemal bajkowych, tym razem, australijskich scenerii ! (niemal... no bo jeszcze w żadnej bajce nie czytałem np. o rozjechanym torbaczu z wcześniejszego wpisu ;P). Poza tym - chyba lepszego miejsca na "wstępne obrączkowanie" nikt inny lepiej by nie wybrał ;) Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zacytować poprzednich komentatorów: "GRATULUJĘ !", a w sumie to "Gratulujemy", bo do życzeń dołącza się naturalnie cała reszta klanu Turowskich ;)
 
 
minirtw
Daniel Drążkiewicz i Martyna Kołodziejska
zwiedził 8% świata (16 państw)
Zasoby: 107 wpisów107 267 komentarzy267 1375 zdjęć1375 1 plik multimedialny1
 
Moje podróże
31.01.2009 - 09.08.2009